Polak czy Polka za granicą to ciekawe zjawisko. Wyjeżdża za pracą, zdobywać edukację, po przygody. Wyjeżdża bezterminowo, bo gdzieś indziej czeka go lepszy świat, albo wyjeżdża na chwilę, żeby sfotografować się z palmą i zaistnieć potem na Naszej Klasie.
Ten od palmy jest uśmiechnięty i rozochocony. Ten bezterminowy na swojej ziemi obiecanej często czuje się zagubiony i pełen sprzeczności. Cały czas natyka się bowiem na obcych, którzy go gniotą i drażnią. Na Tajwanie obcy to Tajwańczyk, zwany dalej Chińczykiem. Taki chłopak na opak. Zamieszkuje wyspę Tajwan już kawał czasu, a wszystko co robi, robi źle. Chleb robi niedobry, a dobry dzień zaczyna się od dobrego chleba. Mówi kulawym angielskim, wszędzie umieszcza pismo obrazkowe i nie wie gdzie leży Polska.
Dla Palmy obcy są natomiast zupełnie przezroczyści, bo zajmuje go fotografia. I to wychodzi mu na zdrowie.
W tym czasie Polak, zwany dalej Nasz Człowiek, nerwowo notuje swoje obserwacje:
Rano: Chińczyk wstaje z łóżka i od razu co robi to źle się ubiera. Zakłada coś, czego u nas się nie nosi, bo jest kijowe i prowincjonalne. Dla porównania, nawet polska wieś choć ubiera się skromnie, to twarzowo.
We dnie: Kijowo ubrany Chińczyk z grupką swoich hałaśliwych przyjaciół idzie ulicą. Nasz Człowiek, pyta o drogę, bo miał to ostatnio na zajęciach z chińskiego i się nauczył. Chińczycy zaczynają się śmiać zakrywając usta dłonią. Szczeniaki.
W nocy: W nocy Nasz Człowiek idzie na dyskotekę i zamawia piwa, żeby spotkać ludzi takich jak on, co się bawić potrafią. Chińczyk w tym samym czasie wcina parówki na patyku na Najt Markecie zapijając zieloną herbatą z plastikowej butelki.
*****
Polak za granicą ewolucyjnie stoi wyżej od Tajwańczyka, bo za Polakiem stoi Szopen z Mickiewiczem i mu błogosławią. Bo Tajwan jest biedny i brudny, a Polska mądra i bogata. Bo tajwańscy chłopcy wyglądaja jak pedały, a polscy jak plejboje. Wylicza, porównuje, sarka. I stęka i wygrywa, i nęka się i triumfuje.
A Palma już dawno wrócił z wakacji, spotkał sie z przyjaciółmi, opowiedział, jak jedli ośmiornicę na surowo. Załadował zdjęcia na kompa, zamieścił na Naszej Klasie, podpisał: „Ja z żonką na wakacjach, hehe.“ I wysłał linka Naszemu Człowiekowi, żeby zobaczył, że on też był i teraz jest 1:1.




