Pierwszy dzień w szkole był miły i pełen niespodzianek. Napisałem o nim w mejlu do mamy. Napisałem jej tak:
Po szczęsliwym dotarciu na miejsce ulokowałem się w mieszkaniu mojej przyjaciółki z Polski, a następnego dnia poszedłem do szkoły, bo był dzień orientacyjny. Będę miał zajęcia w poniedziałki od 9 rano do 16 i w środy od 12 do 16. Bardzo mnie to ucieszyło, bo będę miał więcej czasu na zwiedzanie i prowadzenie mojego pamiętnika. Poza tym poznałem ciekawych ludzi, z którymi umówiłem się na spotkanie w weekend. Wszyscy oni też są obcokrajowcami, z tym że niektórzy mieszkaja tu juz długo. Na razie cały czas szukam mieszkania, penetruję okolicę, robię zdjęcia i piszę. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze, ucałowania ode mnie.
Czarek
Wiadomo, że mamie nie będe pisał szczegółów, że poszliśmy na piwo, że były dwie fajne dziewczyny z którymi się zaprzyjaźniłem i że stypendium jeszcze nie przyszło.
A spotkanie wyglądało tak, że usiedliśmy w pubie gdzie też byli jakos sami obcokrajowcy i opowiadaliśmy sobie nasze historie. Skąd sie tu wzięliśmy i jakie mamy plany. Okazało się, że każdy jakieś ma. Marokańczyk ma kontrakt w firmie informatycznej i firma płaci za jego dalsza edukację, Angielka przyjechała za chłopakiem Japończykiem, Koreanka mówi, że studia tutaj są tańsze niż w Korei, a Paragwajczyk, że po prostu dostał stypendium. – To tak jak ja – ucieszyłem się. – Też mam stypendium na dwa lata. – Paragwajczyk wtedy zapytał, co mnie skłoniło do podjęcia decyzji o studiach w tak późnym wieku. Czy w Polsce nie ma szans dla młodych ludzi w edukacji i na polu rozwoju osobistego? Roześmiałem się i odpowiedziałem, że Polska jest krajem stwarzającym bardzo duże mozliwości i że tak naprawdę kocham swój kraj, tylko że lubię podróżować, a nigdzie w zasadzie nigdy nie jeździłem z braku środków, bo w rodzinie zawsze było z pieniędzmi krucho, byłem tylko raz na obozie w Czechosłowacji i ze dwa razy w Niemczech. A myślę, że człowiek powinien rozszerzać swoje horyzonty i korzystać z życia, zwiedzać i robić notatki z przemysleniami bo to poszerza jego rozwój duchowy. Wyznałem im też, ze planuję napisać książkę o moim pobycie w Azji. Słuchali mnie z dużym zainteresowaniem, co sprawiło mi wielka przyjemność. Więc powiedziałem im jeszcze, że fotografuję przyrodę i zwierzęta oraz że żywię cichą nadzieję, że uda mi się tu na Tajwanie znaleźć kobietę swojego życia, bo do tej pory z moim szczęściem w tym kierunku bywało różnie, i że niekoniecznie musi to być kobieta z Tajwanu, że podobaja mi się wszystkie kobiety różnych narodowości. Słuchali mnie i zadali nawet kilka pytań, troche mi sie słówka myliły po angielsku i starałem sie mówić głośno i wyraźnie. Aż troche rozbolało mnie gardło i na drugi dzień po wstaniu musiałem płukac solą. A potem rozmowa przy naszym stoliku zeszła na inne tory, zaczęliśmy się dzielić wrażeniami z naszego pobytu w Tajpej, ale zrobiło się późno i wszyscy się podniesli do wyjścia, więc podniosłem sie i ja. Wracałem do domu metrem i było mi błogo od piwa i od mysli, że poznałem ludzi, z którymi mnie coś łączy. Będziemy razem studiować.

1 comment
Comments feed for this article
luty 21, 2009 @ 6:03 pm
cezare
proszę odezwij się do mnie na prv w wolnej chwili – wiesz, byłem w TaiPei a teraz nawte będe pracował dla TW. Mam do Ciebie parę nurtujących mnie pytań na temat, w którym tylko TY jesteś w stanie mi pomóc. chodzi o sprawy obyczajowe
.
Pawel.
action.pawelk@gmail.com